Istota konfliktu oraz sposoby jego rozwiązywania były przedmiotem licznych badań psychologii społecznej od bardzo dawna. Wiele konfliktów rozwiązuje się pokojowo, pary się godzą, przytulają i wręcz są bliżej siebie po takim konflikcie z którym dobrze sobie poradziły, a czasem ogromne konflikty narodów udaje się załatwić pokojowym „uściśnięciem dłoni” i wspólnymi ustaleniami. Spora część konfliktów jednak kończy się agresywnie, z badan GUS 37% par rozwodzi się z powodu różnicy charakterów, a bywają i tak zakończone konflikty ze mamy otwartą wojnę.

Zapraszam do wysłuchania 38 odcinka podcastu LWS:

Z tą różnicą charakterów też łączy się wiele badań i mamy tu już całkowitą jasność i wynika to z metaanalizy badań – czyli różne osoby/naukowcy porobili badania biorąc pod uwagę te same zmienne, czyli takie same warunki tego badania i wynik wychodzi im ten sam. Otóż owszem przeciwieństwa się przyciągają  – jak coś jest całkiem inne i odmienne, może niektórym wydawać się fascynujące ale zdecydowanie o wiele trwalsze, bardziej zgodliwe i dłuższe związki zbudujemy z osobami do nas podobnymi albo uzupełniającymi się wzajemnie. No nie jest to aż tak zaskakujące, jeśli różnicie się na poziomie temperamentu i podstawowych wartości np. Religijnych albo podejścia do wychowania dzieci i budowania rodziny to prędzej czy później przychodzi taki czas, że trzeba w jakiś określony sposób postąpić i każde z was wg własnej wartości chce postąpić inaczej. A w parach, gdzie mamy podobne poglądy po prostu tych tarć i sporów do rozwiązania będzie mniej. Jeśli dodamy jeszcze różny poziom umiejętności rozwiązywania konfliktów i to co wynieśliśmy z naszych rodzin, to już robi się z tego naprawdę zaskakujące ze jednak spora część par się jednak nie rozwodzi.

Dodam też jako ciekawostkę badania, które moim zdaniem odzierają zupełnie ze złudzeń wątek romantyczny mówiący o tym, że gdzieś na świecie czeka na mnie moja idealnie wpasowana połówka, z którą wystarczy ze się spotkam i połączy nas miłość do grobowej deski. Tylko okazuje się, że poziom lubienia w stosunku do innych zależy od częstości widzeń i spotkań. I najczęściej pary dobierają się pan spod 7 z panią spod 5 a rzadziej: „pojechałam na koniec świata i akurat tam ten jedyny czekał na mnie”. Co się oczywiście zdarza. Mówię Wam o statystyce.

Naszą konfliktową naturę mogłam obserwować podczas szkoleń, zapraszając uczestników do gry opartej o dylemat więźnia. Nazwa tego dylematu pochodzi od historii, na której jest on zobrazowany. Wyobraź sobie ze ty i jeszcze ktoś, we dwoje jesteście podejrzani o popełnienie jakiegoś przestępstwa, dajmy na to kradzież biżuterii. Policja, nie mając wystarczających dowodów do postawienia zarzutów, rozdziela więźniów i przedstawia każdemu z nich tę samą ofertę: jeśli będzie zeznawać przeciwko drugiemu, a drugi będzie milczeć, to zeznający wyjdzie na wolność, a milczący dostanie dziesięcioletni wyrok. Jeśli obaj będą milczeć, obaj odsiedzą 6 miesięcy za inne przewinienia. Jeśli obaj będą zeznawać, obaj dostaną pięcioletnie wyroki. Każdy z nich musi podjąć decyzję niezależnie i żaden nie dowie się, czy drugi milczy czy zeznaje, aż do momentu wydania wyroku. Jak powinni postąpić?

Więzień B milczy Więzień B zeznaje
Więzień A milczy Obaj skazani na 6 miesięcy Więzień A: skazany na 10 lat

Więzień B: wolny

Więzień A zeznaje Więzień A: wolny

Więzień B: skazany na 10 lat

Obaj skazani na 5 lat

Którą opcję ty wybierasz?

Pamiętam jak pierwszy raz wiele lat temu sama rozgrywałam grę opartą o dylemat więźnia w szkole trenerów, jakie to były ogromne emocje, tak duże że pamiętam myśli jakie wtedy miałam i wysoką adrenalinę, za wszelką cenę nie chciałam przegrać i oczywiście pokusiłam się o opcję zdrady wyobrażając sobie, jakie to będzie sprytne, zupełnie nie zastanawiając się, co pomyśli druga strona i jak to wpłynie na dalszą współpracę, a w tekście widniało, że jesteśmy jedną firmą, więc przyjdzie czas, że będziemy sobie musieli w oczy spojrzeć. Ale na tamtą chwile liczyło się tu i teraz, co oczywiście nie przyniosło dobrego wyniku. Położyliśmy naszą symulowaną firmę. Rozgrywając to później wiele razy na swoich szkoleniach doświadczałam tego wielokrotnie. Grupy zdradzając się nawzajem spodziewały się dobrego wyniku, a zamiast tego szły na dno.

Czasem robimy coś nie myśląc o późniejszych konsekwencjach dla relacji. Czasem padają bardzo raniące słowa i wydaje się, że za chwilę się przeprosimy i będziemy dalej tak samo funkcjonować, ale takie słowa mogą długo tkwić w drugim człowieku, a któregoś razu może tego nie wytrzymać.

Na warsztatach obrazowałam to taką bajką czy historią:

Był sobie pewnego razu chłopiec o trudnym charakterze, który wciąż wchodził w konflikty z innymi. Jego ojciec dał mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w płot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś. Pierwszego dnia chłopiec wbił w płot 30 gwoździ. W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzień: odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w płot żadnego gwoździa. Poszedł więc do ojca i powiedział mu, że tego dnia nie wbił żadnego gwoździa. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwóźdź każdego dnia, kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim. Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, że wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe.

Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział:

„Synu, zachowałeś się dobrze, ale spójrz, ile w płocie jest dziur. Płot nigdy już nie będzie taki, jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu przykre rzeczy, zostawiasz w nim ranę taką, jak te. Możesz wbić człowiekowi nóż, a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nieważne, ile razy będziesz przepraszał, to taka boląca rana może pozostać.”

Właśnie w rodzinie wydaje nam się, że skoro łączą nas więzy krwi, to możemy być pewni, że i tak od siebie nie odejdziemy i to właśnie wśród najbliższych czasem padają najbardziej raniące słowa. Warto nad tym sobie dłużej pomyśleć, jak bardzo raniące słowa padają podczas naszych kłótni. Podczas kłótni zapominamy często co jest jej celem – chodzi o rozwiązanie jakiejś sprawy, a zaczynamy ranić się nawzajem i w rezultacie obie osoby cierpią, a problem pozostaje albo nie rozwiązany, albo całkiem narasta.

Christopher W. Moore, amerykański mediator i projektant systemów zarządzania konfliktami, dzieli rodzaje konfliktów według pięciu kategorii: konflikt interesów, konflikt strukturalny, konflikt wartości, konflikt relacji i konflikt danych. Powiem o 4 i przełożę je na kontekst rodziny.

Najczęstszym konfliktem jest konflikt danych:

To proste jest, ja mam inne dane niż ty. Np. złoszczę się, że moja pracownica nie wyrobiła się z jakąś swoją pracą do wykonania na czas, ale brakuje mi informacji, że nie mogła tego zrobić, bo nie dostała potrzebnych informacji od klienta. Wiec jak tylko uzupełniamy te informacje, to konflikt łatwo zażegnać. W rzeczywistości to wcale takie oczywiste nie jest i czasem to zebranie danych, zwłaszcza w firmach o rozbudowanej strukturze nie jest łatwe do zweryfikowania i wtedy konflikt może się przemienić w konflikt relacji.

  • To ona nie robi specjalnie tego wniosku (tej pracy) dlatego, że ode mnie go dostaje.

Konflikt relacji bywa tez efektem wadliwej komunikacji, ktoś myli mówienie o faktach z oceną.

  • Zamiast: Spóźniłeś się 20 minut, mówi: Jesteś nieodpowiedzialny!
  • Zamiast: Kupiłeś za dużo masła, mówi: Co jest z tobą chłopie nie tak, że nie umiesz dobrej ilości masła kupić?
  • Zamiast: Nie zapłaciłeś za basen i nas dziś nie wpuścili, to: Ostatni raz zaprowadziłam synka, nie będę się za ciebie wstydzić!

I tym podobne.

Konflikt relacji pojawia się też w wyniku silnych negatywnych emocji. I tu mam dla Ciebie od razu złotą radę, no dosłownie myśl odcinka:

Jeśli czujesz, że z twoim partnerem jest coś nie tak i zastanawiasz się jak mogłaś Go wybrać spośród milionów, jak on jest taki czy siaki tooooo….

sprawdź najpierw, czy czasem nie jesteś głodna, zmęczona albo śpiąca.

Badania pokazują, że pożywką dla domowych kłótni jest właśnie słaba kondycja psychofizyczna i wystarczy sobie dobrze pojeść i wyspać, a niejeden konflikt (bo oczywiście nie wszystkie i zaraz do nich przejdę) zostanie zażegnany. Co swoją drogą przy małych dzieciach często jest niemożliwe do zrealizowania w danej chwili i dlatego do lat trzech twoich dzieci jest, ujmę to kolokwialnie „dosyć trudnawo”.

Następny konflikt autor definiuje jako konflikt wartości (czy idei) jest w zasadzie nierozwiązywalny. To prawda, że przeciwieństwa się przyciągają i czasem tworzymy związki z osobami kompletnie różnymi od nas samych, ale badania w tym względzie są jasne: o wiec trwalsze związki budujemy z ludźmi do nas podobnymi. Jeśli ja jestem religijna a ty nie, jeśli ty masz w głowie model rodziny, że ojciec jest tym który pracuje a kobieta najlepiej jakby zajęła się dziećmi a ja mam model, że jesteśmy równi i chce pracować tydzień po urodzeniu dziecka, to o wiele trudniej będzie nam zbudować trwały związek, co nie jest niemożliwe, ale trudne.

W związku mamy najczęściej do czynienia z konfliktem interesów (potrzeb), zwłaszcza jak mamy małe dzieci, to się pojawia nagminnie, chociaż oczywiście pojawia w każdej relacji. Wszyscy mamy potrzebę odpocząć, ale jest malec, który domaga się uwagi. Mamy potrzebę pracować, ale ktoś musi zrobić zakupy itp. na pewno to znacie. Taki sztandarowy przykład to jak ona chce jechać nad morze, a on w góry i decydują się na zgniły kompromis i jadą na wieś, gdzie ani on, ani ona nie są zadowoleni.

Jest wiele strategii i sposobów podejść do rozwiązywania konfliktu interesów i niejednokrotnie o nich mówiłam na szkoleniach jak choćby ta z jedną pomarańczą i dwoma siostrami.

Najtrudniejsze jest to, że w dzisiejszych czasach mamy tak dużo spraw, czynności i rzeczy do zrobienia, że nawet gdybyśmy starali się ze wszystkich sił, to możemy temu nie podołać w taki sposób, żeby wszystkie potrzeby każdego członka rodziny zostały zaspokojone w 100%. Jest tego po prostu za dużo. I nawet gdybyśmy byli najlepiej komunikującą się parą na świecie (a nie znam takiej), to pojawi się sytuacja, w której nasze potrzeby nie zostaną zaspokojone w tym właśnie akurat momencie. I to, co tu jest dobrą drogą, to po pierwsze: rozumieć, że tak się dzieje, po drugie nie pozwolić, aby konflikt interesów przeszedł w konflikt relacji.

  • Chyba jesteś głupi, że zapomniałeś dziecku dać kaloszy do przedszkola!

Wrzucanie sobie dodatkowych ciężkich słów, kiedy i tak oboje jesteśmy zmęczeni pracą i natłokiem zadań nikomu nie pomoże. Za to, to co pomaga u nas to zamiast sobotniego sprzątania wspólne wyjście do lasu albo zamiast szykowania kolacji zamówienie czegoś mniej zdrowego dla ciała, ale zdrowego dla relacji. Albo wieczór gier z dziećmi albo wspólne oglądanie albo winko albo podział obowiązków, żeby jedno mogło przynajmniej wyjść albo wieczór tylko dla rodziców. Te wszystkie strategie może nie rozwiązują całkowicie konfliktów, ale wzmacniają relacje na tyle, żeby przy kolejnej konfliktowej sytuacji traktować się bardziej łagodnie i z większym wsparciem czego i wam życzę.

Posłuchaj tam,
gdzie Ci wygodnie.
Apple Podcast
Apple Podcats
Spotify
Spotify
YouTube